Alan, w ramach uroczystego zakończenia roku szkolnego, postanowił wmieszać się w tłum zjeżdżających po poręczy uczniów i jednocześnie zintegrować się z nimi.
Wiecznie zaspany, nomen-omen, kierownik od spłuczek Jonasz, dowiózł go na ustalone miejsce. Tam czekali już uczniowie.
Alan poprawił ciemne okulary, całe szczęście że słonecznie pomyślał. Przygładził też falę, specjalnie na tę okazję wymodelowaną u fryzjera.
W dotowanym przez sekretariat Alana zakładzie fryzjerskim pracowano nad tą falą od tygodnia.
Pstryknął szluga, co natychmiast zalegalizowało go artis na tym przystanku i w pełni zrelaksowany oczekiwał na codzienny zjazd po poręczy.
Nagle jego wzrok zatrzymał się na ślicznych niebieskich oczach. Madzia też spojrzała przez chwilę na Alana.
-Uczennica! pomyślał odkrywczo Alan i uśmiechnął się szeroko.
-Bezrobotny, który wydał połowę zasiłku na domowy make-up, do tego na kacu, z makabrycznym loczkiem i nieodchudzony, jedzie do urzędu podpisać listę - pomyślała Madzia i odwróciła się.
Nadjechał przewoźnik. Będzie już łatwiej pomyślał Alan. Przy wejściu na poręcz zapomniał przepuścić dziewczyny, Ale to zrozumiałe, od 23 lat nie przepuścił nawet staruszkom.
Kiedy Alan dotknął swoją bus-kartę do czytnika, zamiast tradycyjnego "pi" pasażerowie usłyszeli "puu". Alan się zmieszał. Zatłukę tę Emalię pomyślał. (Emalia to inspektor obsługi biurka Alana, pracowita, z ogromnymi szansami na awans). Kierowca, z uśmiechem na ustach powiedział. Chłopcze, jesteś już nieważny, to znaczy twój bilet jest nieważny. Alan natychmiast rzucił:
-Płacę i wymagam. Kierowca, dodając kolejny, już bardziej ironiczny uśmiech zapytał: nam czy Gromosławowi, który głównie wozi po po Waszych poręczach?
Alan stanął wobec wielu spojrzeń pasażerów, zwłaszcza tych, którzy moknąc czekali na odbicie swoich legalnych bus-kart i zajęcie swoich legalnych miejsc. Alan jeszcze raz przeszukał puste kieszenie. Zatłukę pomyślał, szybko szukając w swej szarej czeluści, nieszczęśnika - winnego jego pustych kieszeni i adresata jego alanowej ręki sprawiedliwości.
Nie znajdując niczego zmieszany rzucił do kierowcy: zapłacimy za wszystko przelewem po otrzymaniu faktury. Kierowca zachwycił się tą ofertą. W ustach Alana zabrzmiała ona jak gwarancja Alan-Banku. Czyli my go przewieziemy, A on zapłaci nam za wszystkich, których sobie wymyślimy na tej trasie. Podpisz i właź, rzucił kierowca. Alan podpisał, jak zwykle nie czytając i uradowany usiadł na poręczy. Jak miękko pomyślał. Uczniowie zatopili, jak codzień oczy w swoich smartphonach. Alan chcąc być trendy też zatopił oczy w swojej Nokii 1600. Na ekranie zobaczył jak zwykle rano, 167 smsów. Z niecierpliwością otworzył pierwszego z nich: "Wiatraczna loteria - jeśli chcesz grać dalej, odeślij zaraz smsa..." Coś tam było jeszcze o kosztach, ale Alan trzęsącym się kciukiem już naciskał ok.
Nim dojechali, Alan odesłał wszystkie smsy. Na miejscu czekał już na niego zaspany kierownik od spłuczek Jonasz, który dowiózł go do jego alanowego biurka. Na biurku już czekały fusy po wczorajszej herbatce. Alan niezwłocznie przystąpił do kolejnego dnia wróżenia.
 

Napisane przez Subbuteo dnia 30.06.2012, 15:04:28


Opowiadanie z dziejów klasy piątej SP w Dusznikach, którego pierwszy odcinek ukazał się 28 kwietnia, stanie się Alanowelą.
W miarę możliwości będzie ukazywać się cyklicznie w soboty tak, by dać czytelnikom na koniec tygodnia nieco odprężenia od innych tematów.
Weekendowy kształt Wikiduszniki już od pewnego czasu jest zauważalny. Doszła do głosu n.p. przyroda naszej gminy uchwycona w obiektywie.

Dla przypomnienia krótkie streszczenie Alanoweli.
Fikcyjna klasa piąta liczy 15 uczniów. Większa jej część tworzy grupę pod nazwą Potulna Zgraja i na zebraniach klasowych, zwanych też lekcjami wychowawczymi może przegłosować co tylko zechce.
Jeden rok szkolny trwa aż cztery "pory" roku.
Wychowawcą klasy od samego początku jest Alan. W sumie przesiedział już na swoim taborecie ponad 20 "pór" roku.
Przewodniczącym klasy jest Marian/Marianek. W czasie zebrań klasowych przy biurku Alana zasiadają jeszcze inni uczniowie Potulnej Zgrai:
Węgorz - wije się on na wszystkie strony, a ostatnio nawet szczeka, Śpigniew, który wiecznie śpi na lekcjach oraz Kryś, który sypia czasami razem ze Śpigniewem.
Inni uczniowie Potulnej Zgrai, którzy już pojawili się w Alanoweli to: dziewczynki Asia i Brysia.
Z uczniów spoza Potulnej Zgrai wystąpiła jak na razie Madzia, która jako jedyna ma odwagę przeglądać biurko Alana i wyciągać z niego bardzo ciekawe papierki.
Alanowelowe przedszkolaki - to w rzeczywistości wszystkie dzieci.
Szkoła jest naprawdę czymś dużo większym niż w noweli i składa się z dwunastu poziomów (pięter), nie licząc tego że do niektórych pięter są dołączone antresole posośnięte hubą. Wszystkie piętra połączone są poręczami. Po wszystkich poręczach za zgodą Alana i Potulnej Zgrai przewozi Gromosław, który ponadto jest uczniem na pewnym wyższym poziomie i ma innego wychowawcę.

Rodzice - to my wszyscy.
Ażurowe drzwi to techniczna sztuczka, dzięki której rodzice mogą podglądać lekcje w klasie Alana. Za drzwiami ażurowymi oraz gazetką szkolną, stoi pani Lamia.
Przy sekretariacie szkolnym wisi druga gazetka, nazwijmy ją alanowa, gdyż pouwieszane są tam same pochwały dla Alana.
Woźni to przedstawiciele Alana na poszczególnych poziomach. Pastują i zamiatają korytarze na swoich poziomach, zbierają do małych skarbonek, ostatnio nawet organizują zabawy i przejażdżki dla przedszkolaków. Dotychczas w Alanoweli wystąpiło czworo woźnych: Euzebiusz - poziom Wi, Jarek - Poziom Se, gruby Romek - poziom SMi, i Asia - poziom Mł
Szkolny sekretariat - to wszyskie pomieszczenia służące do obsługi kolejno: rodziców, uczniów i Alana, niestety robią to w odwrotnej kolejności.
Z pracowników sekretariatu w nowelli wystąpili dotychczas Emalia, Jadwisia i Jonasz.
Szkolni porządkowi to oczywiście - mundurowi.


Dotychczasowe odcinki:
z dziejów klasy piątej szkoły w Dusznikach. (1) (28.04) 
z dziejów klasy piątej szkoły podstawowej w dusznikach (2) - w hołdzie niewinnej tequilli (30.04)
z dziejów klasy piątej szkoły podstawowej w dusznikach (3) pół najdłuższego weekendu (3.05)
z dziejów klasy piątej sp w dusznikach (4) pastowanie podłogi na poziomie s  (10.05)
z dziejów klasy 5 sp w dusznikach.(5) słów kilka o grubym romku z poziomu s-m (11.06)
z dziejów klasy piątej sp w dusznikach (6) szkolny sekretariat (25.06)
zebranie klasowe bez wychowawcy czyli potulna zgraja. (7) (27.06)

Napisane przez Subbuteo dnia 30.06.2012, 09:47:20


Dopiero co odbyło się kolejne zebranie klasy piątej.
Już na samym początku zebrania gruby Romek przybiegł do Mariana ze skargą. Przewracając nieomal Mariana razem z biurkiem wrzasnął:
- Marianku... a ONI to nas ciągle podglądają,
- kiedy już Marian wytarł chusteczką policzek i czoło, Romek naskarżył dalej:
- to jest dla mnie dyspo.., dysto.. Wpieniają mnie po prostu no.
- Marianek coś tam pogryzmolił, coś tam bąknął i gruby Romek obrażony poturlał się do ławki gości, próbując po drodze zasłaniać ażurowe drzwi.
W ławce wiercił się ciągle i coś pod nosem smęcił.
Romek poza tym niedawno wykrzykiwał, że przytaszczy drugie drzwi i wstawi je od siebie. Ale nie przytaszczył.
Ledwie Marianek rozpoczął zebranie, uczniowie klasy, którzy należą do Potulnej Zgrai, czyli pupilków Alana, rozwalili młotkami na kawałki szkolną świnkę skarbonkę z wszystkimi
oszczędnościami rodziców. Chwilę później depcząc się nawzajem rzucili się z zawartością skarbonki do Alana.
Alan to wszystko zwinął do worka, wstał, wyszedł i trzasnął drzwiami.

Na poziomie M, tam, gdzie zamiata i pastuje gruby Romek, potulna zgraja postanowiła rozwalić trochę ścian i zasypać pyłem całe piętro. Romek postanowił do tego namówić rodziców swojego piętra. Z tym że jakiś lapsus mu wyszedł, gdyż rodzice usłyszeli że Romek mówił o pastowaniu. Wszyscy koledzy z Potulnej Zgrai podnieśli łapska razem z Mariankiem za pomysłem rozwalania ścian w M. Kiedy rodzice chcieli z tą zgrają porozmawiać zgraja zwiała. Ten osiłek, który ma ściany w M rozwalać też zwiewał przed rodzicami.

Tymczasem rodzice z M się wpienili na tego osiłka oraz Marianka i pod nieobecność Alana wsadzili Mariankowi no głowę kubeł pełen podpisów.
Natychmiast interweniował woźny Romek, jako pilnujący porządku na zebraniu w zastępstwie Alana. Ale w sprawie zawartości kosza na głowie Marianka gadał trzy po trzy. Nie można było zupełnie zrozumieć, czy mówi za męża, czy za żone.

Uczniowie z klasy Alana już w pierwszej klasie obiecali sobie, pamiętając jak źle im było w przedszkolu, że będą zawsze o przedszkolaków dbać. Tere-fere. Nagle Brysia, gładząc się po podbródku rzuciła wśród rzęsistych oklasków woźnych, że poszuka u siebie jakiś zabawek dla przedszkolaków. Zaproponowała też, by tak samo zrobili inni uczniowie. Ciekawe kto i jak długo będzie szukał tych zabawek u siebie.

Napisane przez Subbuteo dnia 27.06.2012, 19:00:45


Napisane przez Subbuteo dnia 27.06.2012, 11:17:45


Greenpeace zaprezentował raport Prawdziwe koszty upraw GMO;. Zawarto w nim wyniki analiz rynkowych i badań nad uprawami genetycznie modyfikowanych organizmów w poszczególnych krajach, przeprowadzonych przez organizacje rolne i niezależnych naukowców. Dane te pokazują, że rzeczywistość rolnictwa, w którym wykorzystuje się zmodyfikowane genetycznie rośliny znacznie różni się od tej prezentowanej w folderach reklamowych firm agrochemicznych.
Z raportu wynika, że uprawy GMO wbrew obietnicom nie dają większych plonów od upraw tradycyjnych, natomiast wymagają stosowania rosnącej (i większej niż ma to miejsce w przypadku naturalnych odpowiedników) ilości środków owado- i chwastobójczych, których producentami są zazwyczaj te same firmy, które produkują zmodyfikowane genetycznie nasiona. Dzieje się tak m.in. na skutek uodparniania się chwastów na wspomniane substancje i występowania plag nowych szkodników pojawiających się w miejsce owadów pierwotnie najgroźniejszych. Raport opisuje także przypadki zanieczyszczania upraw tradycyjnych przez GMO.
 

Za porażkę upraw GMO płacą rolnicy zarówno z krajów rozwijających się, jak i Zachodu. Niższe od przewidywanych plony, rosnące koszty zakupu ziaren i pestycydów, uzależnienie od korporacji agrochemicznych, którym udaje się zmonopolizować rynki nasion oraz zamknięte dla wielu odmian GMO rynki, sprawiają, że ludzie ci często po prostu bankrutują. Ogromną cenę za uprawy GMO płaci też środowisko naturalne. Ekspansja tej technologii wiąże się z zanikaniem pożytecznych roślin i zwierząt, degradacją gleby i systemów wodnych oraz, jak to ma miejsce m.in. w Ameryce Południowej, masową wycinką lasów.

Według raportu IAASTD z 2008 roku przygotowanego na zlecenie ONZ i będącego pierwszą tak kompleksową pracą poświęconą rozwojowi rolnictwa na świecie, GMO nie stanowi również odpowiedzi na problem głodu na świecie, jak często przedstawiają to koncerny agrochemiczne. Dokument ten dowodzi, że bezpieczeństwo żywnościowe teraz, jak i w przyszłości jest w stanie zapewnić zrównoważone rolnictwo, do którego również może przyczynić się nowoczesna nauka z pominięciem metod modyfikacji genetycznych.
 

Raport IAASTD, trendy rynkowe, które pokazują rosnący na świecie popyt na produkty ekologiczne, spadek areału upraw GMO w Europie, zakazy upraw zmodyfikowanego genetycznie ziemniaka Amflora i kukurydzy MON810 wprowadzane przez kolejne kraje Unii Europejskiej jasno pokazują, w jakim kierunku powinien postępować rozwój rolnictwa także w Polsce. Niestety nasz rząd tego nie dostrzega lub nie chce dostrzec i tworzy ustawę o GMO, która zamiast wzmocnić polskie rolnictwo, znacząco je osłabi, umożliwiając wysiew roślin transgenicznych w naszym kraju. Rozwiązaniem byłoby wprowadzenie wspomnianych wyżej zakazów już teraz. Np. Węgry zabroniły wysiewu i obrotu kukurydzą MON810 dwa lata przed dostosowaniem swojego prawa w zakresie GMO do norm unijnych -  powiedziała Joanna Miś, koordynatorka kampanii ;Stop GMOw Greenpeace.
 

Do pobrania:
  http://www.greenpeace.org/raw/content/poland/press-centre/dokumenty-i-raporty/koszty-upraw-gmo-raport.pdf

Napisane przez Subbuteo dnia 27.06.2012, 08:20:25


 

Oklaski sołtysów przywitały propozycję radnej Martyniec, by zabrać po 100 zl z diety radnego i przeznaczyć na półkolonie dla dzieci, na które brakuje funduszy, Żadna decyzja jednak nie zapadła. Mamy nadzieję, że radna Martyniec nie zapomni o deklaracji i zasponsoruje dzieci, nie oglądając się na innych. Brawa juz były, a to zobowiązuje

Napisane przez Subbuteo dnia 26.06.2012, 16:13:17


Sołtys Pawlaczyk przyprowadził na sesję mieszkańca nazwiskiem Osiński, który twierdził, że jego nazwisko znalazło się pod protestem, a on listy nie podpisywał. Osiński publicznie potwierdził, że listy nie podpisał. Podpisała za niego... żona. W tym momencie sołtys Kałek krzyknął: "Jak żona podpisała, to do kogo masz pretensje"

Uwaga
Po obejrzeniu relacji z sesji wydaje się, ze słowa "Jak żona podpisała, to do kogo masz pretensje" mógł wypowiedzieć sołtys Królik

 

 

Napisane przez Subbuteo dnia 26.06.2012, 15:49:34


Tylko 30 minut, nawet może i trochę krócej wójt Woropaj obecny był na sesji Rady Gminy. Po przegłosowaniu najważniejszych uchwał, w tym kredytu na ponad 4 mln zł wójt opuścił sale i już nie wrócił. 

Napisane przez Subbuteo dnia 26.06.2012, 15:33:21


Sołtys wsi Sarbia/Mieściska zapowiedział na poprzedniej sesji, ze również będzie rejestrować przebieg obrad. Słowa nie dotrzymał, choć wcześniej, pewnie w ramach rozgrzewki, dał się poznać jako autor opublikowanych na stronie gminy zdjęć z Dnia Dziecka 1 oraz Dnia Dziecka 2.

Choc sołtys sam nie nagrywał, strasznie marudził i utrudniał pracę obecnemu na sali operatorowi kamery. Poskarżył się nawet na dyskomfort samemu przewodniczącemu Gracjanowi.
 
 
 
 

Napisane przez Subbuteo dnia 26.06.2012, 15:32:47


Nieszczęścia chodzą parami. Błąd ortograficzny pojawił się tym razem w sprawozdaniu wójta z działalności między sesjami. To już drugi błąd ortograficzny w materiałach gminnych w ciągu kilku minionych dni. Poniżej sprawozdanie wójta, jakie osobiście przedstawi jutro na sesji rady.

Napisane przez Subbuteo dnia 25.06.2012, 08:53:46


Dwaj sołtysi tak się rozkręcili, że organizują podwójne imprezy, wzajemnie się (chyba) inspirując. Chodzi o sołtysa Pawlaczyka (Sarbia/Mieściska), który najpierw z okazji Dnia Dziecka zorganizował piknik, a potem wyjazd do ZOO i sołtysa Majdę (Wierzeja), który zrobił dokładnie  to samo, ale w odwrotnej kolejności. Termin drugiej imprezy w Wierzei  - 23 czerwca był dość od Dnia Dziecka odległy i może lepiej byłoby przeprowadzić ją pod innym hasłem, choćby pożegnanie szkoły czy powitanie lata. Nie czepiajmy się jednak, jak zwał, tak zwał. Teraz  przekonamy się, czy impreza w Wierzei była ważna dla mieszkańców i  świata, sprawdzając, czy informacja o niej trafi na strony Urzędu Gminy.

Z ostatniej chwili:

Jak się dowiadujemy,  impreza w Wierzei się nie odbyła, choć po zamieszczeniu kartki z ogłoszeniem o niej przybyła całkiem spora grupa osób. Czekali, a kiedy nic  nie działo się zbyt długo, dzieci poszły do sołtysa. Ten powiedział im, ze impreza odwołana i będzie za tydzień

Napisane przez Subbuteo dnia 25.06.2012, 07:49:14


Wójt chce zgody Rady Gminy na zaciągnięcie 4,2 mln zł kredytu na pokrycie deficytu. Ma być to kredyt długoterminowy, spłacany aż do 2017 roku. Mamy nadzieję, że wójt wyjaśni na co dokładnie potrzebna jest ta kasa i co będzie, jeśli jej zabraknie. Termin spłaty tego kredytu przypadać będzie na drugą połowę kadencji następnego wójta. Niekoniecznie będzie to Woropaj!
 

                               

Napisane przez Subbuteo dnia 23.06.2012, 12:28:03


Remont drogi przez Wilczynę, który właśnie ruszył, rozpoczął się od demontażu chodnika. Ponieważ płytki nie były jeszcze takie złe, jedna z mieszkanek poprosiła o zgodę, by zamiast na gruz trafiły do niej. Zgodę otrzymała, ale kiedy sąsiedzi zobaczyli, że ładuje płyty na przyczepę, zapragnęli płyt chodnikowych także dla siebie. Jak dowiaduje się redakcja wikiduszniki, obecny na miejscu sekretarz Pieprzyk wydał arcysprawiedliwą decyzję, że każdy może zabrać płyty sprzed swojej posesji. I tak oto chodnik w Wilczynie został błyskawicznie rozebrany przez pospolite ruszenie gospodarnych Wielkopolan!
 

Napisane przez Subbuteo dnia 21.06.2012, 11:39:33


W Poznaniu pojawiły się ulotki w formie banknotów, podsumowujące działalność prezydenta miasta w zakresie przygotowań do Euro (i nie tylko).  Zabawne to I inspirujące

Napisane przez Subbuteo dnia 21.06.2012, 10:15:50


Nawet w środę rano na stronie gminy nie było jeszcze protokołu z majowej sesji Rady Gminy. Wszystkie dokumenty powinny być dostarczane radnym z co najmniej 7-dniowym wyprzedzeniem, aby mogli się z nimi zapoznać. Protokoły zwykle pojawiały się wcześniej. Tym razem jest inaczej.

Przewodniczący Gracjan narzekał na sesji, że wikiduszniki marnują jego bezcenny czas zadając pytania, przez co nie ma czasu pisać protokołów. Tym razem pytań nie było,  ale protokołu też nie ma.

I jeszcze jedna ciekawostka: zgodnie z przyjętym planem pracy na najbliższej sesji omawiany będzie stan inwestycji w gminie.

http://bip.duszniki.eu/bip/organy-wladzy-publicznej/rada-gminy/kalendarium.html

http://bip.duszniki.eu/bip/organy-wladzy-publicznej/rada-gminy/baza-prawa-lokalnego/protokoly-z-sesji-rady-gminy-duszniki/kadencja-2010-2014/protokoly-2012.html
 

Napisane przez Subbuteo dnia 20.06.2012, 08:59:19


Napisane przez Subbuteo dnia 19.06.2012, 15:17:10


Jeżeli to kogoś interesuje, może zobaczyć komu wójt przyznał ulgę lub umorzył podatek za ubiegły rok. Pięć osób uzyskało umorzenia (łącznie 6607 zł), jedna firma (RKS Wilczyna) ulgę inwestycyjną i trzy osoby ulgi z tytułu nabycia. W tych przypadkach kwot nie podano.
http://old.duszniki.eu/zasoby/files/umorzenia_i_ulgi/umorzenia_2011.pdf

Napisane przez Subbuteo dnia 18.06.2012, 21:13:29


A to niespodzianka! Jeszcze niedawno wójt i jego urzędnicy nie ukrywali, że TEN projekt sali gimnastycznej związany jest z wyborem OKREŚLONEGO wykonawcy.  To działa w dwie strony: jeżeli więc ma być INNY wykonawca, projekt też musi być INNY.

Napisane przez Subbuteo dnia 18.06.2012, 09:31:42


Urząd Gminy był informowany o powiązaniach między wykonawcą projektu a firmą, która wygrała przetarg na budowę sali gimnastycznej. Urzędnikom wystarczyło jednak złożone przez wykonawcę oświadczenie. Kiedy jednak zaczęły się problemy, wójt, używając argumentów, które wcześniej zlekceważył, złożył zawiadomienie do prokuratury – wynika z pisma dostarczonego przez wójta radnej Jadwidze Klińskiej.
Wójt próbuje też tłumaczyć, że nie mógł uniknąć podwójnego płacenia za prace wykonawcy i podwykonawcy. Nie mógł, ale od momentu, kiedy gmina wyraziła zgodę na zatrudnienie podwykonawcy, bo inaczej zobowiązanie by nie powstało. Również stwierdzenie, że technologią ATM dysponują “4 firmy w Polsce i krajach ościennych” pokazuje, że wybór był bardzo ograniczony i wygrać musiała ta firma z ATM, która udział w przetargu wzięła (firmy z krajów ościennych jakoś się nie stawiły). 
Pozostaje sprawa wartości przetargu. Rzeczywiście przelicznik 3,9 z rozporządzenia z 19 grudnia 2007 wszedł w życie kilka-kilkanaście godzin po podpisaniu umowy gminy z wykonawcą, co miało mieć miejsce w sylwestra 2007. Jednak wypowiedzi wójta i jego zastępcy nie rozwiewają wątpliwości wokół sposobu wyłonienia wykonawcy projektu, wręcz przeciwnie. Mówią oni o zamówieniach dodatkowych, okazuje się, że choć projekt kupowany był od osoby prawnej (Śląskie Konsorcjum Ekologiczne Sp. z o.o), zgodę na zmiany powinna wyrazić osoba fizyczna. Trzeba ustalić, co było kupowane, od kogo, kiedy i za ile, w jaki sposób rozpoznano rynek, czego dokładnie dotyczyło zapytanie, dlaczego nie zawarto w umowie standardowego zapisu dotyczącego ewentualnych zmian w projekcie.


Napisane przez Subbuteo dnia 18.06.2012, 09:29:04


a po burzy słońce. Tęcza zachwyca swoim pięknem i wróży powodzenie. Cieszmy się jej widokiem.

 

Napisane przez katie dnia 17.06.2012, 13:31:19