Historia ma jednak ten błąd, że lubi powtarzać się wciąż. Oczywiście, o ile nie wyciąga się wniosków z własnych błędów, jak to robi dyrektor Cieślewicz z podstawówki w Dusznikach. Powiadają historia magistra vita, ale nie dla licencjata Bogusia i jego protegowanej Cieślewicz. Otrzymaliśmy dostępny w internecie dokument z czasów, gdy Cieślewicz była dyrektorką w Rostarzewie, a w nim ciekawostka. Dlaczego Cieślewicz oświadcza, że nie zastraszała pracowników? Bo padały takie zarzuty! Przytoczmy jeszcze jedno przysłowie: kto się tłumaczy, sam się oskarża. Jedno jest pewne: gdzie Cieślewicz, tam problemy. Miejsce inne, ale metody te same.

 

 

 

 

Napisane przez: Subbuteo dnia 29.03.2018, 13:42:18

Komentarze:



Dodany przez haha, dnia 29.03.2018, 17:23:20

I stało się podobnie jak 4 lata temu z poprzednim wójtem - w roku wyborczym taka wpadka wychodzi na jaw. Sam sobie ją sprowadziłeś i wyhodowałeś Panie Romuś, no i fajnie Ci się odpłaciła.



Dodany przez Ciekawy, dnia 29.03.2018, 14:07:21

Pani Cieslewicz, skoro nie zastraszała Pani pracowników zwolnieniem z pracy, to czym innym?



Dodany przez Sarko, dnia 29.03.2018, 13:45:51

A nauczyciele z podstawówki pewnie za chwile tu napiszą, że popieraja zastraszanie tak samo jak podsłuchiwanie! Brawo wy1



<<< Poprzednia 1 Następna >>>



Dodaj komentarz
Imię
e-mail (opcjonalnie)
Zapamiętaj mnie
Treść komentarza:
Zostało znaków
CAPTCHA
CAPTCHA (przepisz kod z obrazka powyżej)