Dzięki uprzejmosci osób, które nagrywały przebieg sesji, możemy przedstawić treść wystąpienia dyrektora Lecha Sadowskiego, dotyczącego sytuacji w szkole podstawowej w Dusznikach. 

 

Panie Przewodniczący, Wysoka Rado, Szanowni Goście.


 

Chciałbym zająć Państwu trochę czasu w związku z chyba jedną z najważniejszych spraw dla tej gminy, jakim jest działalność SP w Dusznikach od momentu włączenia Gimnazjum w struktury 8-letniej SP. Ze względu na wagę spraw, które będę poruszał, prosiłbym Pana Przewodniczącego, by dopilnował, abym mógł ze spokojem i bez przeszkód przekazać wszystkie informacje wszystkim Państwu – mimo, że będą czasami padać mocne słowa pod kątem tu obecnych. Moje wystąpienie nie będzie krótkie, ale też sprawy, które będę poruszał, nie występują zbyt często w tym środowisku i są na tyle bulwersujące, że wymagają poświęcenia trochę czasu. Będę mówił o problemach w dusznickiej szkole, a na koniec zaproponuję pewne rozwiązania wyjścia z tej niełatwej sytuacji i mam nadzieję, że Państwo te propozycje zaakceptujecie.

Proszę mi też wybaczyć, że, z konieczności, będę trochę mówił o sobie, robię to niechętnie, ale jestem w wirze tych wydarzeń, byłem 12 lat dyrektorem gimnazjum w Dusznikach, a teraz jestem wicedyrektorem Szkoły Podstawowej i wiele spraw dotyczy mojej pracy w tej szkole. Dostaliście Państwo Radni przed chwilą dokumenty, które są szerszymi informacjami na temat tego o czym będę mówił, możecie Państwo później zweryfikować moje słowa oraz opinie innych osób, którzy często mają odmienne zdanie.

1. Szanowni Państwo, od 16 lat jestem radnym, aktualnie jestem członkiem Zarządu Powiatu Nowotomyskiego i Przewodniczącym Komisji Oświaty w powiecie nowotomyskim, przez ponad 20 lat byłem dyrektorem szkoły, 34 lata w oświacie - myślę więc, że posiadam na tyle doświadczenia, wiedzy i kompetencji, aby pozwolić sobie na ocenę pracy zarówno dyrektora szkoły, jak i władz samorządowych, zwłaszcza w perspektywie działań oświatowych.

Wiem też ile waży słowo wyrażone na forum tej rady i jeśli decyduję się na tę najbardziej publiczną formę oraz taki sposób wypowiedzi, tzn. że kierują mną nie tylko bezsilność i desperacja ludzi działających w szkole, ale też poczucie obowiązku i odpowiedzialności za przyszłość, poziom oraz organizację tej placówki, za uczniów, rodziców i personelu tam pracującego.

Tak też postrzegam swoją rolę, jako osoba publiczna i robię to zgodnie z własnym mandatem oraz własnym sumieniem.

Nadmieniam też, że starałem się dotychczas, jako były dyrektor gimnazjum, a od 1 września b.r. – jako wicedyrektor szkoły podstawowej, lojalnie załatwiać sprawy wewnątrz szkoły lub przekazywać informacje, fakty, obawy i propozycje rozwiązywania problemów Panu Wójtowi – bez występowania na zewnątrz. Jednocześnie starałem się zabierać głos w obronie nauczycieli, ich warunków pracy i godnego traktowania (ten głos na radzie pedagogiczne macie Państwo w załączniku). Nauczyciele i rodzice także występowali do Pana Wójta, do Kuratorium – ale obydwa organy prowadzący i nadzorujący – nie stanęły na wysokości zadania, zamiatając sprawy pod przysłowiowy dywan. Na moje pisma (wcześniej, jako dyrektora gimnazjum, a teraz jako wicedyrektora) wójt w ogóle nie odpowiadał lub odpowiadał bardzo ogólnikowo, wręcz zdawkowo.

Dlatego, po ponad pół roku publicznego milczenia i prób załatwiania spraw wewnątrz kompetentnych organów, zabieram od dzisiaj publicznie głos, jako osoba oskarżająca Wójta tej Gminy, który poprzez swoją bezczynność, ignorancję, brak profesjonalizmu i arogancję, spowodował kryzys w dusznickiej szkole.

Bo przecież takie sytuacje z łączeniem szkół zdarzają raz na kilkadziesiąt lat i trzeba bardzo dużej wrażliwości, umiejętności przewidywania, a przede wszystkim zaangażowania i szybkiej reakcji, żeby wyeliminować zarzewie konfliktu, a nie działana zasadzie „jakoś to będzie”, „niech się dogadają dyrektorzy”, albo zwalać winę na jedną osobę. A przysłowiowy balon problemów rośnie i już jest bliski eksplozji.

To jest przede wszystkim Pańska wina, Panie Wójcie, że istnieją głębokie podziały wśród nauczycieli i rodziców, które przenoszą się na środowisko i niestety na dzieci, bo przecież o tym się w domu mówi. W środowisku wrze, rozwija się plotkarstwo i tendencyjnie puszczane „newsy”. Skutkiem tego są chociażby napisy na budynku szkolnym obrażające obecną dyrektorkę szkoły. Dla uczniów klas gimnazjalnych pani Cieślewicz, jako dyrektor szkoły, nie jest żadnym autorytetem, wręcz jest przez nich ignorowana i lekceważona. Oczywiście nikt z nas, nauczycieli tego nie pochwala, ale na autorytet pracuje się latami.

Za chwilę udowodnię tezy, które przed chwilą wygłosiłem, jako dowody przekazałem też przed chwilą kopie dokumentów do wiadomości Państwa radnych.

2. Proszę też nie słuchać bzdur, które, wiem, że powtarzają niektórzy, że to Sadowski przeszkadza pani Cieślewicz w kierowaniu szkołą. Jako dowody macie Państwo załączone moje wystąpienia na posiedzeniach rad pedagogicznych – jak się Państwo zorientujecie, nie ma tam mowy o moich osobistych ambicjach, natomiast poruszałem sprawy dotyczące poprawy organizacji, powinności dyrektora i ochrony praw pracowników.


 

3. Żeby uprzedzić pewne spekulacje, to powiem, że wbrew temu, co niektórzy mówią, ja pogodziłem się, że nie jestem dyrektorem, znam prawo oświatowe, wiem na czym polega reforma i gdzie jest w niej moje miejsce, ale też zawsze mogę być zwykłym nauczycielem i to sobie najbardziej cenię, bo ja naprawdę lubię uczyć i lubię młodzież. Dyrektorem się bywa, a nauczycielem się jest. Zawsze postrzegałem tę funkcję przez pryzmat obowiązków, a nie poczucia władzy i zaszczytów. Mogę też powiedzieć, że, jako dyrektor gimnazjum byłem zawsze doceniany zarówno przez Wójta Woropaja, jak i tu obecnego wójta Bogusia. A zatem można by powiedzieć, że nie powinienem narzekać na dotychczasową władzę samorządową.

Ale odpowiedzialność za to, co dzieje się w szkole w Dusznikach, nie pozwala mi milczeć. Nie jestem konformistą, nie dbam o to, co sobie pomyśli o mnie każdy z tu obecnych, ponieważ uważam, ze przekroczone zostały kolejne granice dezorganizacji i nieudolności w kierowaniu nie tylko tą placówką, ale i tą gminą.

Jest więc zbyt dużo ważniejszych problemów w tym środowisku, aniżeli moja reputacja. Ja odejdę, a zaognione problemy pozostaną i będą dzielić to społeczeństwo na lata, szkody poczynione przez tych dwoje osób są w zasadzie nieodwracalne. Niestety, wójtowi Bogusiowi zabrakło wyobraźni i umiejętności przewidywania, nie mówiąc już o odpowiedzialności za gminę i ludzi tu mieszkających.

Jeśli moje dzisiejsze wystąpienie odniesie pozytywny skutek, to powiem sobie, że było warto – mimo, że w niektórych oczach mogę stracić.

Oświadczam też publicznie, że nie zamierzam kandydować na dyrektora tej szkoły w najbliższym konkursie. Trudno mi się jednakże zgodzić z bezwzględnym marnotrawieniem dorobku kilkunastu lat pracy gimnazjum i zasłużonych dla tej placówki ludzi, poniżaniem personelu tej szkoły, szykanowaniem osób, którzy pracowali w gimnazjum, nie respektowaniem ich godności, dzieleniem rodziców – ze strony obecnej Pani dyrektor Cieślewicz.

4. W szkole jest nerwowo, istnieje głęboki podział między nauczycielami dotychczasowego gimnazjum i szkoły podstawowej, między rodzicami - który spowodowała pani Cieślewicz już na początku września 2017 r. Problemy się piętrzą i jest coraz gorzej, atmosfera pracy jest fatalna. Od początku roku szkolnego zakazane jest słowo „gimnazjum”, deprecjonuje się i wyrzuca „do kosza” cały dotychczasowy dorobek nauczycieli gimnazjum, odebrany został im pokój nauczycielski, sekretariat, a ostatnio odcięto telefon stacjonarny. Poniża się ich, odbiera się im godność i szacunek, operuje się kłamstwem i manipulacją oraz bezpodstawnymi oskarżeniami. Wszystko to utrudnia pracę w tej części szkoły, zniechęca nauczycieli do kreatywnej i twórczej pracy. Proszę się nie dziwić, że nauczyciele odchodzą i będą odchodzić z tej szkoły.

A teraz chciałbym przejść do uzasadnienia powyższych stwierdzeń:

1) Najpierw chronologia moich działań w tej sprawie oraz innych zdarzeń, upubliczniam także kulisy pewnych zachowań wójta i pani dyrektor Cieślewicz. Są one bardzo istotne, bo pokazują standardy zarządzania i klasę (a właściwie jej brak) ze strony tych dwóch osób. Chciałem też powiedzieć, że wszystkie rozmowy z wójtem traktowałem jako służbowe, sporządzałem z tego notatki i dzieliłem się informacjami na bieżąco z pracownikami byłego gimnazjum, co chyba jest zrozumiałe.

a) We wrześniu 2016 r. rozmawiałem z Wójtem, na jego prośbę, odnośnie ewentualnych moich dalszych planów (nie jest tajemnicą, że wielu dyrektorów gimnazjów w takich sytuacjach przechodziło na emeryturę lub zmieniało miejsce pracy i ja mogłem z tego też skorzystać)

Powiedziałem, że chciałbym pozostać i w miarę łagodnie wprowadzić gimnazjum w reformę, oczywiście przy wsparciu organu prowadzącego i na określonych warunkach (w zasadzie niewiele zmieniających działanie gimnazjum). Pan Wójt, jak najbardziej ochoczo zapewnił mnie, że, poza formalną zmianą struktury, nic się w zasadzie nie zmieni, sposób zarządzania w jednym i drugim budynku pozostanie bez zmian, odpowiedzialność będę ponosił, tak jak dotychczas, za pracowników w budynku dotychczasowego gimnazjum. Nie ukrywam, że byłem pełen optymizmu, a ponieważ traktowałem to jako rozmowę służbową, przekazałem takie informacje swoim pracownikom, którzy również jak ja, byli z takiej deklaracji wójta bardzo zadowoleni.

b) Jednakże w ciągu kolejnych miesięcy stanowisko Pana Wójta w bardzo ważnych kwestiach dla obydwu szkół stopniowo się zmieniało i obróciło się wręcz o 180 stopni, przekonaliśmy się wtedy, ile warte jest słowo Wójta Bogusia, poczuliśmy się, jako pracownicy gimnazjum, przez wójta oszukani. Zaczęła się też dyskusja o likwidacji pokoju nauczycielskiego w gimnazjum, pod płaszczykiem integracji grona nauczycielskiego. Nie znam szkól, które pozbawiały by tę część grona tak ważnego miejsca w szkole. Jak się Państwo rozejrzycie dookoła, to nigdzie nie ma takiej sytuacji, żeby likwidowano pokój nauczycielski po włączeniu gimnazjum w struktury szkoły podstawowej. Integrację nauczycieli tworzy się w inny sposób, a nie na siłę.

c) W dniu 20.03.2017 r. (na pół roku przed połączeniem szkół), jak zorientowałem się, że sprawy nie idą w ustalonym wcześniej między nami kierunku, przekazałem p. Wójtowi pismo wraz ze szczegółowymi problemami do ustalenia, zagrożeniami i propozycjami rozwiązań. Pan Wójt nie podjął tematu, wręcz twierdząc, że od września pani Cieślewicz jest dyrektorem i ona będzie miała decydujący głos. Nie otrzymałem również odpowiedzi na moje pismo, czyli pan Wójt zignorował moje uwagi, przestrogi i propozycje rozwiązań problemów. Niestety, czas pokazał, że ta zmiana stanowiska Wójta i brak reakcji w stosunku do pani Cieślewicz, potwierdziły tylko moje wcześniejsze najgorsze przypuszczenia.

d) w dniu 16.IX.2017 r. miałem wystąpienie na spotkaniu Rady Pedagogicznej – tezy tego wystąpienia macie Państwo przed sobą, wypowiadałem się przede wszystkim w sprawach poprawy organizacji pracy w szkole, traktowania pracowników i krytyki gimnazjum, na którą sobie pani Cieślewicz pozwoliła na I radzie po połączeniu szkół. Pani Cieślewicz skrytykowała wyniki z egzaminów gimnazjum (chociaż były jedne z najlepszych w historii gimnazjum), stwierdziła, że będziemy walczyć z patologią w gimnazjum, skrytykowała istnienie egzaminów poprawkowych.

Proszę Państwa – na I radzie, w momencie, gdy wszyscy czekają na słowa pojednawcze, integrujące zespoły nauczycielskie, mobilizujące do wspólnego podejmowania nowych wyzwań, z którymi wszyscy musimy się zmierzyć – pami Cieślewicz „wykopuje rów” zrażając do siebie wszystkich tych, którzy uczyli w gimnazjum. Było tam więcej spraw, stąd m.in. to moje wystąpienie, które przekazuję do wiadomości na tej sesji.

e) następnego dnia p. Wójt wezwał mnie w trybie pilnym do urzędu (mimo że przecież nie byłem już jego pracownikiem), stwierdził, że miał sygnały od rodziców i innych osób, którzy skarżyli się na moje postępowanie w szkole. Proszę zwrócić uwagę na słowa, których często używa się, jak się nie ma argumentów. Ci ludzie twierdzą, że „ludzie mówią”, „miałem telefony od zaniepokojonych mieszkańców, rodziców”, a kto, kiedy i gdzie – to już nieważne. Tacy ludzie są niewiarygodni. Myślą, że są wielkimi politykami, a są zwykłymi krętaczami, lawirantami i szkodnikami społecznymi. Podczas tego spotkania padły słowa delikatnie mówiąc nieprzyjemne w stosunku do mnie. Pan Wójt raczył wygłosić jego zdaniem, mądry, dyscyplinujący monolog, bez możliwości wypowiedzi z mojej strony i podziękował mi za wizytę. Krótko mówiąc zaprosił mnie na rozmowę i przekazał mi komunikat, abym się dostosował do jego sugestii.

f) w październiku 2017 r. zebrała się Rada Rodziców połączonych szkół, wybrano tajnie 5-osobowe prezydium Rady Rodziców – w skład weszły 4 osoby z klas gimnazjalnych oraz 1 osoba z klas 1-7. Prezydium miało opracować regulamin swojej pracy.

g) na kolejnym spotkaniu Rady Rodziców przyjęto nowy regulamin, w którym jest napisane m.in. , że zebrania RR zwołuje jej przewodniczący

h) okazało się, że w styczniu b.r. p. dyrektor Cieślewicz z własnej inicjatywy zwołała zebranie Rady Rodziców z klas 1-7 sp i wybrane zostały nowe władze – bez udziału aktualnej Przewodniczącej i części Prezydium Rady Rodziców, w dodatku na podstawie starego, nieważnego regulaminu.

Ewidentnie dyrektor szkoły nadużyła władzy i spowodowała konflikt między rodzicami. Z tego co mi wiadomo, rodzice byli u Wójta i rozmawiali z Kurotorium Ośw iaty, ale tam potraktowano ich obcesowo i zignorowano ich skargę. Natomiast p. Cieślewicz twierdzi, że rodzice klas gimnazjalnych nie chcą współpracować z innymi rodzicami i ze szkołą. Pani Cieślewicz w imię swoich interesów, poprzez ingerencję w niezależny przecież organ społeczny, spowodowała ostry podział między rodzicami tej szkoły, dochodzi w tej chwili do kłótni między rodzicami, pomawiania, posądzania siebie o złe intencje, a wtóruje temu sama p. Cieślewicz. Tyle szkody, ile zrobiła p. Cieślewicz wśród tych rodziców w niecałe pół roku, nie zrobił nikt w przeszłości i będzie ciężko to posklejać w przyszłości.

A wystarczyłaby jedna interwencja wójta, żeby w odpowiednim momencie powstrzymać zapędy p. Cieślewicz.

W szkole, wg naszej wiedzy, w tej chwili działają 2 Rady Rodziców i jest paraliż decyzyjny w tym, jakże ważnym organie.

i) w międzyczasie powstawały kolejne sporne decyzje dyrektora szkoły związane z nagłą, nieprawną zmianą warunków pracy, posądzaniem nauczycieli o kradzież kluczy, oskarżaniem ich o kłamstwa, rzucaniem podejrzeń, obrażaniem się na składane zgodnie z prawem pisma

j) w dniu 26 lutego 2018 r. p. Cieślewicz zakomunikowała mi, że przenosi sekretarkę z budynku nr 2 (dotychczasowego budynku gimnazjum) do budynku nr 1 (przy drugim sekretariacie) utrudniając kontakt uczniom, rodzicom, nauczycielom i wicedyrektorowi w tym budynku – bez konsultacji, wbrew wcześniejszym ustaleniom i bez racjonalnego powodu. Kolejny akt złośliwości – bez żadnego logicznego uzasadnienia. Złożyłem pismo do wójta, podałem, jakie to rodzi negatywne skutki dla uczniów, nauczycieli, rodziców i wicedyrektora. Pismo to macie Państwo załączone. Jak zwykle, wójt umył ręce, odpisując, że to jest kompetencja dyrektora szkoły i po raz kolejny ignoruje nasze argumenty.

k) w dniu 13.03.br – od budynku byłego gimnazjum odcięty został telefon, uniemożliwia to łączenie rozmów na miejscu np. uczniów i nauczycieli z rodzicami, z poradnią, z wicedyrektorem, z pedagogiem szkolnym, utrudnia mi bieżącą komunikację z sekretarką - następna złośliwość ze strony dyrektora

l) p. Cieślewicz wystąpiła o ocenę swojej pracy do Kuratorium Oświaty, opinię wystawia Rada Rodziców i Rada Pedagogiczna, Myślę, że w tym celu p. Cieślewicz, wbrew prawu, dążyła do zmiany prezydium Rady Rodziców, ponieważ podporządkowana dyrektorowi Rada Rodziców pewnie wyda pozytywną opinię pracy. W opinii Rady Pedagogicznej, nie są też uwzględnione krytyczne wnioski nauczycieli byłego gimnazjum, którzy są w mniejszości. Można by powiedzieć, że, jak zwykle, na papierze będzie dobrze, a w rzeczywistości, nieujawnione problemy nadal będą się piętrzyły i kryzys w szkole będzie się pogłębiał.

Przy tej okazji przytoczę Państwu pewien obraz, który świadczy o kulturze i standardach kierowania szkołą przez p. Cieślewicz.

Odbywa się posiedzenie Rady Pedagogicznej, której celem jest wypracowanie opinii o pracy dyrektora starającego się o ocenę. Posiedzenie odbywa się bez obecności dyrektora, co jest rzeczą normalną. Po długiej dyskusji, Rada prawie dochodzi do konsensusu dotyczącego opinii i co się dzieje? Wkracza p. Cieślewicz i krzyczy od drzwi „Tak być nie może, Pan jest moim wrogiem, i ....jeszcze inne zarzuty pod kątem obecnych nauczycieli”, następnie twierdzi „macie Państwo jeszcze 10 minut na uzgodnienie” ....

Przerwała dwukrotnie spotkanie, które pozwalało na uzgodnienie stanowiska Rady Pedagogicznej, nauczyciele się rozeszli, musieli spotkać się po raz kolejny na radzie nadzwyczajnej. Okazało się, że p. Cieślewicz podsłuchiwała obrady stojąc blisko drzwi i uważała, że musi zainterweniować, ponieważ nie wszystko szło po jej myśli. Żenujący spektakl, wywieranie presji, nieobliczalność i brak opanowania, wręcz histeria oraz pokaz braku szacunku dla ludzi pracujących w szkole.

Takich obrazów, w których główną postacią jest p. Cieślewicz, można by przywołać naprawdę wiele.

I jeszcze jeden ważny problem, to podział obowiązków i odpowiedzialności między dyrektorem i wicedyrektorami, tu przede wszystkim chodzi o mnie. Formalnie ten podział został zrobiony, w rzeczywistości on nie funkcjonuje. Pani Cieślewicz nie rozumie, co to znaczy podział obowiązków. Uznaje, że ona jest dyrektorem (czego ja osobiście nie kwestionuję), natomiast pomija drogę służbową w stosunku do pracowników, którzy mi podlegają – zgodnie z przydziałem, ci pracownicy, w tym również nauczyciele nie wiedzą do kogo się zwracać, w zależności od dnia p. Cieślewicz albo kieruje ich do mnie, albo załatwia ich sprawy sama, mając przy okazji pretensje, że czegoś nie załatwiam.

Panuje chaos decyzyjny, traci na tym organizacja pracy i jakość nadzoru pedagogicznego. Raz p. Cieślewicz odbiera mi kompetencje, następnym razem przywraca – a pewne sprawy są niezałatwione od września.

Proszę Państwa, jesteście Państwo radnymi tej gminy, macie dzieci w szkole, znajomych, sąsiadów. Jestem pewien, że każdy z Was posiada więcej lub mniej informacji na temat problemów w szkole.

Zatem zadam Państwu pytania, na które niech Państwo odpowiedzą sobie zgodnie z własnym sumieniem, jako wybrańcy społeczności tej gminy.


 

1) Czy Państwo rzeczywiście nie zauważyliście problemów pogrążających tę szkołę w kryzysie?

2) Czy nie nie zauważyliście Państwo bezczynności i ignorancji Wójta Bogusia w tej niszczącej wizerunek Gminy Duszniki sprawie?

3) Kto z Państwa zadał pytanie Wójtowi – p. Wójcie, co się dzieje w szkole?

4) Czy jest tutaj Przewodniczący Komisji Oświaty, którego nie stać na analizę tych problemów na komisji? Skądinąd wiem, że jest Pan nieźle zorientowany w sytuacji. Przecież to komisja, którą Pan kieruje sprawuje nadzór nad działalnością Wójta i szkołami.

5) Czy pokusił się Pan, Panie Przewodniczący, aby zaprosić na komisję rodziców lub nauczycieli, czy tylko słuchał Pan wójta i p. Cieślewicz, którzy, tak podejrzewam, jak zwykle, nie widzieli problemów.

6) Czy nie chowa Pan „głowy w piasek” jak przysłowiowy struś, żeby nie widzieć tego co się dzieje dookoła?

Chyba, że słuchacie Państwo bzdurnych wypowiedzi, że to wina Sadowskiego, jak niektórzy próbują usprawiedliwiać swój brak reakcji i kompetencji.

Pisma rodziców do Wójta, skargi do kuratorium i różnych instytucji są swoistym krzykiem rozpaczy i wyrzutem sumienia obecnej władzy. Sposób postępowania w stosunku do tych, tak bardzo zaangażowanych osób, to wyraz braku szacunku, lekceważenia, czy wręcz arogancji i braku odpowiedzialności.

Niestety nie mam też zaufania do Komisji Rewizyjnej, dlaczego? -wyjaśniam:

Otrzymaliście Państwo sprawę związaną z nieprawidłowym postępowaniem p. Cieślewicz podczas zmiany warunków pracy, robionej podstępnie, nierzetelnie i nieuczciwie. Przez dłuższy czas nauczycielka była nachodzona przez p. Cieślewicz, wywierała presję, wręcz ją nękała. Nauczycielka odwołała się do innych instancji, w tym do Sądu Pracy. Dopiero po tych działaniach (a więc pod presją pozwu sądowego), p. Cieślewicz wycofała się ze swoich błędnych decyzji, zaznaczam błędnych – o czym wiadomo było od początku. Po co było straszenie, nachodzenie, nękanie, szantażowanie – jak nauczycielka już na samym początku nie wyraziła zgody na zmianę warunków pracy i miała do tego, zgodnie z Kartą Nauczyciela, prawo.

Jak Państwo to zinterpretowaliście? - Odwołanie było bezpodstawne, sprawa została załatwiona polubownie.

Czy aby na pewno? Czy Państwo też chcielibyście tak polubownie załatwiać Wasze pracownicze sprawy ze swoim szefem? Czy nie życzylibyście sobie ze strony szefa kultury i normalnej rozmowy, a przede wszystkim przestrzegania prawa? I nieważna jest osoba, której to dotyczyło, ważny był sposób załatwiania tej sprawy.

Gdzie więc ze strony ze strony Państwa dogłębna analiza problemu, sposobu postępowania dyrektora, tym bardziej, że posiadaliście Państwo dowody w postaci dokumentów czy służbowych notatek, a do kolejnych, jak byście Państwo chcieli, to byście dotarli. A tak potraktowaliście sprawę pobieżnie, idąc po najmniejszej linii oporu. Myślę, że to też zadziała profilaktycznie, ale w sposób negatywny na przyszłość, ludzie Wam już nie zaufają, niechętnie będą się zwracać do Was w takich i, być może, w dużo ważniejszych sprawach, chociaż powinni ujawniać takie nieprawidłowości – w imię dobra publicznego.

Chciałem powiedzieć, że takich spraw jest w szkole więcej, p. Cieślewicz czująca poparcie Wójta, prowadzi walkę z kolejnymi nauczycielami, posługuje się kłamstwami i manipulacjami, natomiast publicznie twierdzi, że jest otwarta na dyskusję i propozycje, a w szkole nic złego się nie dzieje. Czysta hipokryzja.

Tak na marginesie, myślę, że warto zainteresować się także przeszłością p. Cieślewicz, bo chyba pewne negatywne fakty się powtarzają ze szkoły, którą wcześniej zarządzała, właśnie m.in. w sferze relacji międzyludzkich.

Do wyborów mamy 8 m-cy, mam nadzieję, że obecny Wójt nie zostanie wybrany na następną kadencję, bo moim zdaniem, nie powinien nim dalej być. Jego postępowanie, a w zasadzie bezczynność, cofnęła szkołę do lat 70-tych, a z tych szkód, które zostały poczynione przez Pana Panie Wójcie i Pana protegowaną, nie dźwigniemy się przez lata, zarówno w sferze relacji między ludźmi, jak i zarządzania.

Pański poprzednik już dawno by zamknął sprawę i rozwiązał problemy, a przede wszystkim by nie dopuścił do tak głębokiego kryzysu, natomiast Pan, niestety, tego nie umie, na czym wszyscy cierpimy.

Państwo także będziecie rozliczani przez swoich wyborców – między innymi za to, co zrobiliście w sprawie rozwiązania tych problemów. Ja być może, nie będę już pracował w tej szkole i w tej gminie, ale Duszniki mają i będą miały szczególne miejsce w moim sercu, dlatego proszę potraktować ten mój dzisiejszy głos, przede wszystkim jako przejaw troski o dusznicką szkołę.

Myślę, że choćby te informacje powinny Państwa przekonać, że nie można tego dalej ciągnąć w nieskończoność, czas to przerwać i przywrócić normalność.

Dlatego pozwalam sobie zaproponować Państwu, aby powołać niezależną od wójta komisję problemową, składającą się w równej części z radnych koalicji i opozycji. Komisja ta powinna uzyskać szerokie uprawnienia do wyjaśnienia i kontroli spraw dotyczących m.in.

a) prowadzenia spraw wynikających ze stosunku pracy – w przypadku spraw zgłoszonych przez nauczycieli i pracowników obsługi

b) tworzenia atmosfery, relacji, sposobu załatwiania spraw nauczycieli przez dyrektora szkoły

c) prawidłowości procedur wyboru RR, roli dyrektora podczas wyboru i skarg rodziców na działalność dyrektora szkoły

d) sposobach i efektach załatwienia pism w w/w sprawach kierowanych do Wójta Gminy

e) propozycji oceny cząstkowej p. Cieślewicz ze strony wójta gminy oraz wniosków mniejszości nauczycieli (byłego gimnazjum) do opinii RP o dyrektorze szkoły

f) podziału i odpowiedzialności obowiązków pomiędzy dyrektorem i wicedyrektorami

g) kwestii mieszkania p. Cieślewicz w szkole i korzystania z jej zasobów, w jaki sposób była uregulowana formalnie i jak była rozliczana.

h) sprawa prowizji z ubezpieczenie dzieci, którą podobno przetrzymywała p. Cieślewicz – w dziwnych okolicznościach, i dopiero pod presją rodziców, wpłaciła na ich konto.

Należy przy tym sprawdzić, jak prowizja była dysponowana w latach poprzednich w SP – za rządów p. Cieślewicz. Czy wszystko było zgodne z obowiązującym prawem.

i) Wnioskuję także, aby komisja na początku swego działania spotkała się z nauczycielami i pracownikami byłego gimnazjum oraz wysłuchała ich głosów w tych sprawach.

Jednocześnie, proszę o zapewnienie odpowiedniej poufności składanych wyjaśnień czy oświadczeń składanych przez personel szkoły oraz rodziców, ze względu na możliwość odwetu ze strony p. Cieślewicz – co, niestety, już występuje.

Następnym krokiem komisji powinno być sporządzenie rzetelnego raportu uwzględniającego powyższe problemy, publiczne przedstawienie go na forum tej rady oraz przekazanie go opinii publicznej. Raport ten powinien społeczeństwu wyjaśnić wszelkie niejasności, narosłe plotki czy obiegowe opinie, co powinno chociaż w części, uspokoić nastroje w tym środowisku.

Nie obawiałbym się upublicznienia problemów, wręcz przeciwnie będziecie Państwo postrzegani, że działacie Państwo w sposób transparentny i nie macie Państwo nic do ukrycia.

Proszę Państwa, wiem, że ta propozycja jest nietypowa dla Państwa pracy, ale też sytuacja jest wyjątkowa, bo nigdy w historii tej gminy nie było włączenia tak dużego organizmu, jakim było gimnazjum (ok. 25 pracowników) w struktury innej szkoły. To zderzenie bardzo różnych sposobów działania jednej i drugiej szkoły, brak odpowiedniego podejścia p. Cieślewicz do tej kwestii, szykanowanie nauczycieli byłego gimnazjum oraz brak jakiejkolwiek interwencji ze strony wójta, zrodziło problemy, o których nikt z tu obecnych sobie nawet nie wyobrażał.

Uważam również, że, jeśli by się potwierdziły, nawet tylko niektóre, powyższe zarzuty lub podejrzenia, p. Cieślewicz nie powinna otrzymać pozytywnej oceny pracy ze strony samorządu, powinna opuścić tę funkcję oraz powinien zostać rozpisany nowy konkurs na dyrektora tej placówki. Myślę, że kilka z tych spraw, o których mówiłem, nadaje się do zgłoszenia do prokuratury - w związku z podejrzeniem złamania obowiązującego prawa.

Mam też świadomość, że tego typu zadania może realizować Komisja Rewizyjna, ale wcześniej uzasadniłem, że ta komisja nie gwarantuje odpowiedniego wyjaśnienia tych spraw.

Niestety, jeszcze przed połączeniem szkół przestrzegałem, że może się pojawić taki scenariusz, który się teraz realizuje w szkole. Najwyższy czas zatem na sprzątanie tego bałaganu.

Panie Przewodniczący, Wysoka Rado, padło z mojej strony dużo gorzkich słów, ale mamy wszyscy jeszcze pół roku, żeby spróbować naprawić, to co zostało zepsute, żeby z godnością spojrzeć swoim wyborcom w oczy i powiedzieć im, że staraliśmy się zrobić wszystko co mogliśmy. I nie oglądajmy się na obecnego Wójta, który, tak przypuszczam, będzie wywierał na Państwa presję, aby się tą sprawą nie zajmować lub potraktować ją ogólnikowo – tak jak on to robi. Proszę nie brać z niego przykładu.

Zastanówcie się też Państwo, co może się dalej dziać, jeśli tej, tak ważnej sprawy dla dużej społeczności tej gminy oraz jej wizerunku nie rozwiążemy. Czy chcecie Państwo dalszej eskalacji tych konfliktów. Jako pracownicy i rodzice związani z dotychczasowym gimnazjum, mamy duże poczucie krzywdy nam wyrządzonej i niesprawiedliwego potraktowania tej grupy osób ze strony tu obecnych władz samorządowych oraz kuratorium oświaty.

Mogę też zapewnić Państwa, że jeśli nie będzie to załatwione w tym gronie, to jesteśmy na tyle zdeterminowani, że będziemy te problemy ujawniać na szerszą skalę, i niech każdy rozumie to jak chce, ale nie pozwolimy na lekceważenie i poniżanie nas oraz naszej godności.

Są tu również przedstawiciele grona pedagogicznego byłego gimnazjum oraz przewodnicząca, moim zdaniem, tej legalnej Rady Rodziców – którzy mogą powiedzieć o swoich indywidualnych przypadkach. Myślę, że warto ich także wysłuchać.

Szanowni Państwo - za chwilę przy urnach wyborcy ocenią Państwa za całą działalność w tej kadencji, a więc również i za sposób załatwienia tak ważnej dla tego środowiska sprawy, a zatem starajmy się dobrze wykorzystać ten czas do następnych wyborów.

Jeśli to jest możliwe, to prosiłbym Panie Przewodniczący o włączenie mojego wystąpienia w całości, jako integralną część protokółu z dzisiejszej sesji oraz umieszczenie na BIP-ie. Uważam, że społeczeństwo, które jest tymi problemami żywotnie zainteresowane, powinno wiedzieć, co się dzieje w tej sprawie - w sposób jawny i obiektywny, bez plotkarstwa i pomówień. Niech to społeczeństwo ocenia nasze racje lub ich brak.


 

Na koniec – złota myśl Alberta Einsteina z dedykacją dla Pana Wójta Bogusia, a wiem, że lubi Pan cytować różne sentencje i mądrości, brzmi ona następująco:


 

Im większa wiedza - tym większa skromność i pokora,

im mniejsza wiedza - tym większa zarozumiałość i pyszałkowatość


 

Dziękuję Panie Przewodniczący za uwagę, a Państwu za cierpliwość.

 

 

 

 

 

Napisane przez: Subbuteo dnia 29.03.2018, 00:47:59

Komentarze:



Dodany przez gość, dnia 10.05.2018, 22:26:47

Jedyny Sadowski nieomylny. Ten gostek jest wszędzie spalony. Oderwany od koryta ? Ego jak Himalaje? Brak słów - cwaniactwo to nie wszystko



Dodany przez wiedźmin, dnia 01.04.2018, 20:48:49

Podziwiam pana Sadowskiego,że potrafi powiedzieć prawdę prosto w oczy, choć nie zazna już spokoju.
Prawdą jest ,że atmosfera w szkole nie była tak napięta od dawna, ale zachowania pani dyrektor są niezrozumiałe.
Na korytarzach i w tzw. kątach słychać tylko szepty, szepty, szepty...
Nie wpływa to na jakoś uczenia.
Dyrektor powinien nadawać rangę szkole, pokazywać drogę , umiar i takt, a nie zaagniać konflikty i je wręcz prowokować. Brak klasy??
Czy dyrektor zarabia aż tak mało,że nie stać ją na wynajem mieszkania, czy to kolejny bonus ze znajomości?
Trudno tego nie oceniać.
W 21 wieku w szkole w Dusznikach nic nie drgnęło, ani po względem pomysłów , wdrożeń i inicjatyw, ani pod względem wyglądu. Nic zero remontów, nowych mebli, pomocy- kto ma o tym myśleć jeżeli nie dyrektor- może skłócona Rada?
Zgadzam się -" kamieni kupa"



Dodany przez Oburzona matka, dnia 29.03.2018, 11:56:01

Cieślewicz podsłuchuje nauczycieli na radzie pedagogicznej, nie jest zadowolona, próbuje ich ustawiać jak dzieci, a tu ktoś z nauczycieli w imieniu wiekszości deklaruje poparcie dla dyrektorki. I osoby o takiej mentalności mają uczyć nasze dzieci? Czego ich nauczą? Zwolnić natychmiast!



Dodany przez Ciekawe, dnia 29.03.2018, 09:36:01

Kto, ze znajomych Bogusia, przyprowadził tą Cieślewicz z Rostarzewa do Dusznik ???
Ta kobieta w Rostarzewie wywoływała również konflikty. Tam jest spalona.
Mało tego, podchodziła do wielu konkursów na dyrektora szkół i odpadała !
A tu - w Dusznikach - nagle Boguś zatrudnia p. Cieślewicz bez konkursu, a przerywa konkurs, w którym startowała inna kandydatka.



Dodany przez Jpdl, dnia 29.03.2018, 09:14:22

Kamieni kupa



<<< Poprzednia 1 Następna >>>



Dodaj komentarz
Imię
e-mail (opcjonalnie)
Zapamiętaj mnie
Treść komentarza:
Zostało znaków
CAPTCHA
CAPTCHA (przepisz kod z obrazka powyżej)